Co kryją stare meble

Stare meble mają swoje tajemnice. Niejedno przeszły, niejedno widziały. Noszą ślady czasu, a niejednokrotnie dosłownie noszą w sobie coś... Co? Z tym bywa różnie...

Opowiem Wam co mi, Wioli, zdarzyło się znaleźć. Meble, które przyjeżdżają do pracowni, powinny być puste, opróżnione z rzeczy, które niegdyś były w nich przechowywane. Teoretycznie. Kilkuletnia praktyka pracy z używanymi meblami pokazuje coś innego. Często w szufladach, czeluściach szaf, między półkami znajdują się przeróżne przedmioty.

Są to na przykład zwykłe rzeczy użytku codziennego jak: spinki do włosów (nieraz całkiem nowe), części garderoby, czapki, szaliki, rękawiczki, skarpetki, bielizna... tak, tak to też się zdarzyło 😉 Ale były też całkiem fajne buty sportowe.

Dość często w zakamarkach mebli uwięzione są szpilki, małe guziczki i drobne monety, najczęściej stare które wyszły z obiegu. Grubej kasy niestety nie zdarzyło mi się znaleźć 😉

Były też pamiątki rodzinne, fotografie, pocztówki, karteczka z wyznaniem miłosnym a nawet mały modlitewnik. Ostatnio odnawiając drewniane ramy, dokonałam najstarszego odkrycia z dotychczasowych. Jako "plecówki" obrazów ktoś użył czasopisma z 1955 r. i fragmentów opakowania po żywności importowanej niegdyś z Kanady.

Co robię z takimi znaleziskami? Jeśli mebel jest odnawiany na zlecenie i posiada właściciela, oczywiście oddaję. To ważne szczególnie w przypadku pamiątek rodzinnych. Fajnie jest odzyskać zdjęcie babci, której dziadek w latach młodości wyznawał miłość na odwrocie fotki 🙂 Buty sportowe ku zadowoleniu właścicielki też zostały odesłane 😉 Kiedy jednak trudno zidentyfikować właściciela, bo mebel został zakupiony przeze mnie, takie trofea zostają w pracowni. Na jednej z półek jest takie miejsce na znalezione "skarby", które mogłyby niejedno opowiedzieć, ale póki co milczą jak zaklęte...

Chronione przez
Shield Security